Close
Type at least 1 character to search
Back to top

MIROSŁAWA SUCHECKA

Od lat i każdego nowego dnia wracam do siebie dzięki sztuce. Zanim poznałam malowanie intuicyjne, które pozwala mi tworzyć w głębokim połączeniu ze sobą i osiągać flow, spełniałam się w innych dziedzinach sztuki.  Projektowałam wnętrza, meble i ubrania – zawsze po swojemu, niepokornie, a jednocześnie oddając temu całą swoją duszę. Tworząc kolekcję ubrań Wenecja, stawałam się kolorową i „przesyconą blichtrem Wenecją”, projektując kolekcję Barcelona, czułam się „niechlujną o pięknych oczach.. tym brzydkim miastem o pięknych dzielnicach, a nawet przepięknych budowlach”.

Jednak dopiero kiedy odkryłam malowanie intuicyjne, poczułam, że zmierzam do własnego domu. W ciągu 3 m-cy zrobiłam trzy stopnie kursu Vedic art, zostając rekomendowanym nauczycielem tej metody, a malowanie na stałe zagościło w moim życiu. Powtarzając słowa twórcy tej metody, Curta Kalmana, że „najważniejsze nie jest dzieło, ale akt twórczy i podążanie za bodźcami” łączę się ze swoją duszą i duszą wszechświata, a wówczas wszystko samo płynie.

W świecie sztuki, który potrzebuje ścisłych klasyfikacji gatunkowych, określiłabym mój nurt jako ekspresjonizm abstrakcyjny. Chociażby dlatego, że w samym procesie twórczym używam całego ciała – tworzę w ruchu, z muzyką lub w ciszy. Uwielbiam malować zaraz po bosym tańcu na trawie, gdy wiatr rozwiewa moje włosy albo kiedy wychodzę z zimnej rzeki i ruszam do płótna. Wtedy jak w tańcu, czuję prowadzenie, a moje ciało jest gotowe, by tworzyć.

Moją największą inspirację a zarazem tworzywo stanowi natura. Używam naturalnych barwników, materiałów do wykonania struktury takich jak, drewno, piasek, trociny, liście. Połączona z matką ziemią, doświadczam równowagi i wsparcia wszystkich żywiołów.
Nigdy nie stawiam granicy między życiem a sztuką. Wszystko jest sztuką i wszystko jest życiem. Ruch, taniec, balansowanie energii, czyli praca z ciałem – qiqong, morsowanie, świadomy oddech, spacer w lesie, cisza, mała ilość bodźców, piękna muzyka. Moja wysoka wrażliwość potrzebuje porządku, planu, nie-przeszkadzania, spokoju, dobrego jedzenia, ładowania akumulatorów, czyli dobrej jakości snu, wypoczynku w komfortowym życiu i przestrzeni zgodnej z moją estetyką. Nie perfekcyjnej, ale z duszą, z klimatem.  No i ludzie, dobrzy ludzie, przyjaciele wokół, moje plemię – to podstawa tworzenia.

Poza malowaniem, projektuję poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki, organizuję i prowadzę warsztaty z rozwoju osobistego, z malowania intuicyjnego i Vedic Art 1 stopnia.
Jak dziecko marzyłam, żeby zostać Coco Chanel, rewolucjonistką, która inspiruje kobiety całego świata, marzyłam też o raju, spokojnej krainie obfitości, bez wojen i przemocy. Dziś tworzę swój mały raj wokół mnie i staram się tak wpływać na otoczenie, żeby podzielić się tym, co we mnie najlepsze.
„Bój się i rób” – mówię sobie czasem, stając przed nowym wyzwaniem. A potem puszczam się w nowe z zaufaniem do siebie i świata.